hrk

hrk

hrk

hrk

hrk

hrk

hrk

hrk

hrk



Wywiady: Tomasz Szypuła 
Rozmowa z sekretarzem KPH oraz członkiem zarządu ILGA Europe

powiększ

Tomasz Szypuła
Tomasz Szypuła ma 26 lat. Od dwóch lat jest sekretarzem zarządu Kampanii Przeciw Homofobii, a od końca października 2006 członkiem zarządu ILGA-Europe. Dał się poznać jako sprawny współorganizator pierwszego Festiwalu Kultura dla Tolerancji w Krakowie w 2004 roku, za co miesięcznik "InterHom" nominował go do nagrody Tęczowego Lauru. Pracuje jako specjalista ds. public relations, a mieszka w Warszawie ze swoim pochodzącym z Hiszpanii chłopakiem José.

- Jak to się stało, że w zarządzie ILGA-Europe znalazł się Polak? To wielkie wyróżnienie dla polskiego ruchu LGBT.
- Na to stanowisko nominowały mnie cztery polskie organizacje LGBT, które są członkami ILGA: Kampania Przeciw Homofobii, Lambda Warszawa, Fundacja Kultura dla Tolerancji i Fundacja Równości. Jestem pierwszym Polakiem w zarządzie ILGA-Europe, ale nie jestem pierwszą osobą z Europy Wschodniej. Przede mną byli m. in. przedstawiciele Słowenii oraz Bośni i Hercegowiny. Przypadki, z jakimi mieliśmy do czynienia w ostatnich latach w Serbii, Chorwacji, Polsce, Estonii oraz na Litwie i Łotwie dowodzą, że w naszym regionie dramatycznie wzrasta fala homofobii. ILGA-Europe uznała więc, że pora skoncentrować się na działaniach w Europie Wschodniej i Środkowej. Polskie władze dały wiele powodów, aby taka organizacja, jak ILGA-Europe, poważnie zainteresowała się przestrzeganiem praw lesbijek i gejów w naszym kraju. To, co dzieje się od 2004 roku: rozbicie Marszu Tolerancji w Krakowie, dwukrotne zakazy Parady Równości w Warszawie, zatrzymanie Marszu Równości w Poznaniu, a rok później rozbicie go przez policję, uplasowało Polskę w centrum zainteresowania organizacji zajmujących się prawami człowieka. Technicznie zaś wybór polega na autoprezentacji oraz zachęceniu innych do głosowania na siebie.
- Co powiedziałeś o sobie w tej części?
- To bardzo trudne zadanie, ponieważ trzeba mówić o sobie dobrze i przekonująco. Powiedziałem więc o wszystkim, co robiłem do tej pory w ramach KPH, oraz że bardzo mi zależy na tym, aby w zarządzie ILGA-Europe była równowaga między ludźmi z Europy Wschodniej i Zachodniej. Do tej pory większość zarządu stanowili Brytyjczycy, Belgowie, Niemcy, Szwedzi, a z naszej części Europy były zazwyczaj jedna lub dwie osoby. Dodatkowym argumentem był fakt, że Polska ma problemy z przestrzeganiem praw lesbijek i gejów. Dwukrotnie podejmowano w tej sprawie rezolucje Parlamentu Europejskiego i wymieniono w nich Polskę. Dwukrotnie skrytykowała nas także Amnesty International. Tak więc moja obecność w zarządzie ma istotne znaczenie dla monitoringu sytuacji w Polsce.
- Co będzie należało do Twoich zadań? Czy wiążą się z tym jakieś korzyści?
- Z byciem członkiem zarządu ILGA-Europe nie wiążą się żadne korzyści finansowe. Pracujemy na zasadzie wolontariatu. Oczywiście nie dokładam do swoich działań w ramach ILGA, ale także nic na tym nie zarabiam. Jeśli reprezentuję ILGA-Europe i wykonuję zlecone przez nią zadania, to zwracane są mi poniesione koszty, ale nie otrzymuję żadnego wynagrodzenia. Jedynie w Brukseli ILGA zatrudnia etatowych pracowników. Ja, w imieniu zarządu, będę się zajmował kontaktami z Radą Europy, monitoringiem sytuacji w Europie Środkowej i Wschodniej oraz bieżącymi sprawami organizacyjnymi.
- Czy uważasz, że masz ku temu predyspozycje i jesteś dobrze przygotowany?
- Mam wiedzę na ten temat, mówię dobrze po angielsku i skończyłem Szkołę Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, gdzie uczyłem się od wybitnych znawców tej problematyki.
- Moment! Podobno nie skończyłeś tej szkoły. Takie krążą plotki.
- Oczywiście, że skończyłem tę szkołę i zdałem egzamin u prof. Rzeplińskiego. Wracając do odpowiedzi na pytanie o moje kwalifikacje, uważam, że bardzo wiele dała mi dwuletnia praca w zarządzie KPH. Kampania robi wiele rzeczy, które nie zawsze są spektakularne: piszemy listy, spotykamy się z ważnymi osobistościami. Rada Europy, Komisja Europejska czy OBWE i inne instytucje europejskie muszą wiedzieć, co się dzieje, i to nie tylko od polityków. A ja w KPH zajmuję się właśnie kontaktami międzynarodowymi. Oprócz współpracy z Radą Europy będę także monitorował rozwój sytuacji w Europie Środkowo-Wschodniej. Niepokoi nas sytuacja na Łotwie, gdzie ludzie byli obrzucani ekskrementami, jajkami i kamieniami, czy w Mołdawii, gdzie w Kiszyniowie po raz kolejny zakazano manifestacji homoseksualistów.
- Mołdawii zależy na pieniądzach z Unii Europejskiej, a więc są pewne szanse na zmianę tej sytuacji.
- I to jest nasza najmocniejsza broń. Organizacje gejowskie w państwach tej części kontynentu nie mają zbyt wielkich wpływów. Poza Republiką Czeską politycy bardzo mało liczą się z gejami i lesbijkami, ale muszą się liczyć z Unią Europejską, OBWE czy Radą Europy. A te organizacje bardzo dokładnie wsłuchują się w to, co mówią organizacje pozarządowe, i biorą to pod uwagę. Np. ostatnio w Polsce była delegacja Parlamentu Europejskiego, która prowadzi śledztwo w sprawie więzień CIA, ale przy okazji deputowana z Holandii skontaktowała się z KPH, aby porozmawiać o sytuacji gejów i lesbijek w Polsce. Dzięki temu oficjalna delegacja Parlamentu Europejskiego miała możliwość wysłuchania, jak oceniamy sytuację, jakie mamy problemy i jakie widzimy zagrożenia.
- Masz już jakiś plan działania na najbliższy czas?
- Monitoring oraz reagowanie na wydarzenia, które mają miejsce w regionie. Wystarczy przypomnieć sytuację w Mińsku na Białorusi, gdzie aresztowano uczestników konferencji ILGCN. ILGA-Europe natychmiast sporządziła na ten temat raport i przekazała go OBWE. Wiem, że nie brzmi to ekscytująco, ale jest rzeczą ważną, aby instytucje międzynarodowe o tym wiedziały. One działają bardzo wolno, ale po kilku miesiącach to znajduje swoje odzwierciedlenie w raportach.
- Opowiedz mi o osobistej motywacji, która sprawiła, że zaangażowałeś się w ruch gejowski w Polsce.
- Miałem to szczęście, że studiując w Krakowie brałem udział w organizowaniu oddziału KPH. Na innastrona.pl znalazłem ogłoszenie Anki Gruszczyńskiej, która była jednoosobową KPH, i właśnie z nią się skontaktowałem. To był grudzień 2001. Ania zorganizowała wówczas wigilię dla lesbijek i gejów w Krakowie i dzięki temu poznałem grupę bardzo fajnych ludzi. Stwierdziłem, że ta organizacja i ludzie to grupa, z którą chcę pracować. Początki to były takie małe kroczki. Wydrukowaliśmy np. ulotkę o prawach lesbijek i gejów, którą rozdawaliśmy na ulicach Krakowa. Z czasem Ania została prezesem oddziału, a ja wiceprezesem i rzecznikiem prasowym. Organizowaliśmy wspólnie akcję "Niech nas zobaczą" w Krakowie. Potem organizowaliśmy poważniejsze akcje, np. "Jestem gejem, jestem lesbijką" na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie prof. Szyszkowska opowiadała o przygotowanym przez siebie projekcie ustawy partnerskiej.
W 2003 roku pojechałem do irlandzkiego miasteczka Cork, gdzie zobaczyłem, w jaki sposób przygotowuje się weekend gejowski. Był to cykl spotkań oraz piknik w parku. Pomyślałem, że coś podobnego można byłoby zrobić w Krakowie, i zacząłem konsultować to ze znajomymi. No i wpadliśmy na pomysł, aby zorganizować Festiwal Kultura dla Tolerancji. Na kształt tych dni wpłynął także sam charakter Krakowa, który jest kulturalną stolicą Polski. Na początku nie miało w ogóle być żadnego Marszu, ale im dłużej ustalaliśmy program spotkań, tym bardziej brakowało nam czegoś, co byłoby zauważone poza środowiskiem. Pomyślałem o pikniku, ale w Polsce nie ma takiej tradycji. Pomysłodawczynią Marszu była Ania Gruszczyńska. Zadecydowaliśmy, że pójdziemy na Wawel. Pomysł ten wywołał jednak wiele agresji. Mówiono, że depczemy świętości itd. Wtedy Platforma Obywatelska oficjalnie pokazała swoje homofobiczne oblicze. Radni PO do sejmiku województwa Małopolskiego wydali oświadczenie, że są przeciwko Marszowi i opowiadają się za społeczną nauką Kościoła.
W 2004 roku zakończyłem studia i wyjechałem do Warszawy, gdzie zostałem wybrany na sekretarza zarządu KPH. To był duży kredyt zaufania. Na szczeblu ogólnopolskim taka działalność wygląda zupełnie inaczej: spotkania z politykami, działaczami społecznymi, lobbing, pisanie grantów, konferencje itp. Z ramienia KPH zajmowałem się także kontaktami międzynarodowymi. W 2005 roku we współpracy z ILGA organizowaliśmy w Krakowie, równolegle do Festiwalu, warsztaty dla osób z Europy Środkowej i Wschodniej oraz z Zakaukazia i Bałkanów. Tak więc zdołałem poznać mechanizmy działania ILGA-Europe.
- Wróćmy na moment do tego polskiego kotła, w którym diabeł miesza, jak pisał poeta. Podobno razem z Martą Abramowicz i za zgodą Roberta Biedronia wystąpiliście na konferencji w Londynie jako organizatorzy Parady Równości, którymi nie byliście, a jednocześnie zblokowaliście zaproszenia dla członków Fundacji Równości.
- To nieprawda. Nigel Warner, który organizował konferencję i przez wiele lat pracował w ILGA-Europe, zna mnie i KPH, ponieważ bardzo wiele rzeczy tłumaczymy na język angielski i wysyłamy w świat. Ja otrzymałem zaproszenie na konferencję, aby opowiedzieć o tym, co dzieje się w Polsce. To zaproszenie nie było powiązane z jakimkolwiek konkretnym wydarzeniem. Oczywiście, że mówiłem o Poznaniu i Warszawie, i o wszystkim, co w ciągu ostatniego roku działo się w Polsce. Częścią tego była Parada Równości. Tak się złożyło, że na sali był Tomek Bączkowski, i kiedy doszedłem do Parady Równości, to oddałem mu głos. Kontrowersja wynikała z niewiedzy organizatorów, którzy nie do końca wiedzieli, kogo trzeba zaprosić. Dla mnie było to wyjątkowe wyróżnienie być zaproszonym przez Amnesty International na konferencję do Londynu. Echa tych kontrowersji dotarły do mnie, kiedy wróciłem do kraju. Nie do końca je rozumiem, bo przecież były tam przedstawicielki z Poznania i członkowie Fundacji Równości.
- Których zaproszono w ostatniej chwili dlatego, że KPH chciała zawłaszczyć Poznań i Warszawę.
- Nie. Całkowicie się z tym nie zgadzam. Razem z Moniką Serkowską z Poznania współpracowaliśmy przy opracowaniu publikacji na temat parad w państwach środkowoeuropejskich. Dziewczyny z Poznania były w stałym kontakcie z Nigelem. Poza tym mówiąc o konkretnych wydarzeniach zawsze rzetelnie podawałem fakty, a przede wszystkim mówiłem, kto był organizatorem. Nigdy nie powiedziałem, że Paradę Równości zorganizowała KPH, a jeśli powiedziałem, że Kampania zorganizowała konferencję przed Paradą, to mówiłem prawdę. Być może osoby z Fundacji poczuły się urażone, że jest troje przedstawicieli KPH, a tylko jeden z Fundacji Równości, ale nie my przygotowywaliśmy program tej konferencji. Nie mieliśmy na to żadnego wpływu.
- Zarzuca się Wam, że blokujecie wyjazdy członków innych organizacji gejowskich z Polski i tylko Wy otrzymujecie zwrot kosztów podróży. Podobno Yga protestowała w tej sprawie.
- To prawda. Yga protestowała i ja ją wsparłem, wysyłając pytanie do zarządu ILGA-Europe, dlaczego drugi rok z rzędu Lambda Warszawa nie dostała pieniędzy na wyjazd. Tyle że ja nie dostaję czegoś tylko dlatego, że jestem z Kampanii. Uczestniczę w programie stypendialnym, do którego zgłoszenie może wysłać każda osoba z Polski, i nie mam żadnego wpływu na to, czy te środki zostaną mi przyznane, czy nie. ILGA-Europe bardzo dba o przejrzystość finansów. Żadne nieprawidłowości nie wchodzą w grę. No a biorąc po ludzku, to przecież zależałoby mi na obecności przedstawicieli Lambdy na ostatniej konferencji, chociażby dlatego, że mogliby na mnie zagłosować. Przykro mi, bo wiem, że czytelnicy wiedzą o tych niesnaskach i na pewno trochę ich to obrzydza. Szkoda, że nie potrafimy się ze sobą porozumieć, spotkać. Wszyscy walczymy o jedną sprawę, ale mamy poważne problemy komunikacyjne. Może raz do roku należałoby zorganizować konferencję wszystkich organizacji gejowskich?
- Jeśli to miałoby pomóc, to dlaczego nie spróbować? Z życzeniami polepszenia tej komunikacji dziękuję Ci za rozmowę.

rozmawiał Sergiusz Wróblewski


Artykuł ukazał się w numerze 01/2007 wydawanego przez Softpress magazynu "On i On". Pismo dostępne jest w kioskach i w prenumeracie. Szczegóły na: www.softpress.pl



 On i On - co w aktualnym numerze?

artykuł IS
szukaj w hiacyncie
witryna WWW
e-mail
klip audio
klip video

Brak komenatrzy do artykułu
Napisz pierwszy komentarz!





» szukaj   
podcast is
innastrona.tv

Zaloguj się
konto:
hasło:
» logowanie

Kto jest teraz na IS? »

 
  
Użytkownicy online: 348
Zalogowani online: 201
Zarejestrowani: 39595
Odwołań dzisiaj: 123917


patronat




      czas generowania: 0.02 s.