Magda Korona: Mam przed sobą program tegorocznego Festiwalu. Rozumiem, że przygotowania do 5. edycji dobiegły końca? Przecież do kwietnia jeszcze blisko 2 miesiące. Samuel Nowak: Część merytoryczna, czyli dopięcie programu, potwierdzenie przyjazdu gości, "dogadanie" klubów i kin, w których odbywać się będą imprezy- tak. Teraz została logistyka- plakaty, ulotki, promocja w mediach. Poza tym, ludzie działający w Fundacji to wolontariusze, robią na codzień coś innego, więc siłą rzeczy nie można zostawiać wszystkiego na ostatnia chwilę. MK: Co w tym roku? SN: Rozpoczynamy wernisażami. Pierwszy z nich, "Ecce homo", będzie mieć na naszym festiwalu swoją europejską premierę. Jest to 14 wielkoformatowych fotografii przedstawiających mitologicznych bohaterów w bardzo campowych stylizacjach. Kolejny projekt to "Genderqueer" Lidki Krawczyk i Wojtka Kubiaka, obrazy dotykające zagadnienia bezpłciowości, przestrzeni między dwiema płciami. Ostatnią z przygotowanych wystaw jest "Cumfaces"- seria12 portretów. Ich bohateriowe zostali poproszeni przez fotografa Stuarta Sandforda o wykonanie zdjęcia podczas przeżywania orgazm. Wszystkie prace będą prezentowane jeszcze jakiś czas po zakończeniu Festiwalu, także naprawdę każdy może przyjść na spokojnie i je obejrzeć. Szczególnie dumni jesteśmy z pokazu najnowszego filmu kultowego reźysera Bruce'a LaBruce'a "Otto, ot, Up with Dead People". Udało się nam go ściągnąć prosto z Berlinale (oficjalna selekcja) oraz Sundance Film Festival, gdzie film miał otwarcie. Oprócz tego, znane z ubiegłych lat dyskusje i spotkania z goścmi podczas Queer Cafe, pokazy filmowe oraz warsztaty: prawnicze, kreatywnego pisania, networkingowe i poruszające temat biseksualności. MK: A co z moimi ulubionymi warsztatami bezpieczniejszego seksu? SN: W tym roku już ich nie będzie. Idziemy w stronę festiwalu kulturalnego i stopniowo rezygnujemy z działalności społecznej. MK: Wspominasz o zaproszonych gościach. Zaszczyci nas w tym roku jakieś naprawdę znane nazwisko, jak np. Ania Laszuk czy Sławek Sierakowski w ubiegłym roku? Panel z ich udziałem przyciągnął mnóstwo osób. SN: To prawda, sala była pełna. Jednak w tym roku zaplanowaliśmy takie tematy, do których trzeba było zaprosić specjalistów- są po prostu niszowe. No a poza tym nasi tegoroczni goście to niespodzianka. MK: Co znaczy hasło przewodnie Festiwalu- "Seksualność, radykalizm, rewolucja"? SN: Odchodzimy od działalności popularyzatorskiej, takiej: oto gej i lesbijka, mają dwie ręce, dwie nogi, tak jak wszyscy. Od tego są organizacje takie jak KPH. Naszą ambicją jest zajęcie się sztuką, co wymaga zupełnie innych metod. Zdajemy sobie też sprawę z tego, że działania które podejmujemy już teraz, chociaż są bardzo umiarkowane, budzą duże kontrowersje. Co roku jesteśmy atakowani, że mówimy o seksie, że wprowadzamy tak intymne tematy do debaty publicznej. Teraz powiedzieliśmy: koniec. Nie ważne, co zrobimy, jakie hasło przewodnie nadamy kolejnej edycji festiwalu, zbieramy dokładnie takie same opinie. To nie jest zła sytuacja - czegokolwiek nie zrobimy, nie będzie mieć już gorszego oddźwięku, bo się nie da. W tym roku zawzięliśmy się i wprowadzamy temat seksualności jasno i czytelnie. Od początku mówimy, że jest ona sprawą publiczną i podlega regulacji społecznej. Dzieje się to poprzez prawo, kulture popularną, poprzez codzienne gesty, które wytyczają granice normy jaką jest heteroseksualność. Koniec z mówieniem "Dzień dobry, jesteśmy normalni". W naszym przypadku jest to droga do nikąd, bo sztuki queerowej I radykalnej nie da się prezentować w ramach pozytywnej propagadny. Nie taki jest jej cel. I tutaj otwierają się przed nami zupełnie nowe możliwości. Nie wiem czy jest to działanie rewolucyjne, lecz generalnie ruch gejowsko-lesbijski w Polsce stosuje metodę małych kroków- powoli, spokojnie. A może nadszedł czas, aby utworzyło się skrzydło, które będzie stawiało na bardziej radykalne akcje i które nie będzie bało się tego radykalizmu wnieść do debaty publicznej. Może zrobienie kilku interesujących wystaw, które rozpalą debatę publiczną, to jest sposób? MK: Nie obawiasz się, że radykalizowanie działań jednej grupy, spowoduje skrajną niechęć wobec całego środowiska LGBT? SN: Nie, uważam, że nie. Dlatego, że widzimy co dzieje się obecnie. Jeśli chodzi o negatywny obraz w mediach, brutalny język debaty publicznej, gdy mówi się o homoseksualizmie- nie może być gorzej. Wygarłbym to raczej na naszą korzyść, bo owszem, możemy pokazać coś co jest radykalne, ale to tylko sztuka. To, co kontrowersyjne w Polsce, na świecie jest zupełnie ztrywializowane. Wydaje mi się, że optymalną sytuacją byłoby dwutorowe działanie naszego środowiska. Z jednej strony systematyczne działania edukacyjne, a jednocześnie przestrzń, gdzie ludzie nie boją się pokazywać pewnych kontrowersyjnych spraw i o nich dyskutować, nawet narażając się na to, że będą obrażani czy wyzywani. MK: Porozmawiajmy o Marszu Tolerancji. Jest to najbardziej medialne wydarzeniem całego festiwalu. Coś zaskoczy nas w tym roku? SN: Nowe nagłośnienie. Natomiast sam Marsz nie zmieni formuły. Myśleliśmy kiedyś o zrobieniu z niego parady- z platformami, muzyką, drag queen, takiej wielkiej imprezy jak Parada Równości w Warszawie. Parada jest jednak bardziej zabawą, chociaż oczywiście miała wymiar polityczny, gdy odbywała się pomimo zakazu. Natomiast w Krakowie Marsz jest bardzo polityczny, obywatelski. I pełni on trochę inną funkcję. Ma uświadamiać ludziom, że jest nas wiele, że aktywność społeczna jest możliwa i że tak naprawdę wszystko leźy w ich rękach. Oprócz tego powtórka z zeszłego roku, czyli baloniki. W ubiegłym roku ich wypuszczanie wyglądało naprawdę bajecznie, fajnie byłoby to powtórzyć. MK: Trasa przemarszu pozostanie taka sama? SN: Nie, będzie inna. Oczywiście nadal w rejonie Starego Miasta, ale staraliśmy się wybrać miejsca łatwiejsze do zabezpieczenia przez policję. MK: Cel- Rynek Główny? SN: Oczywiście! MK: Jak w końcu było na zeszłorocznym Marszu? Rynek został zdobyty czy nie? Obie strony, czyli środowisko LGBTQ, jak i neofaszyści z NOP i MW, którzy blokowali wejście uczestników na Rynek, odtrąbiły swoje zwycięstwo. SN: Doszliśmy tam gdzie chcieliśmy, nie było sensu się przepychać. Mogliśmy spróbować podejść te 30 metrów dalej, ale jaki miałoby to sens. Moim zdaniem, Marsz wszedł na Rynek. MK: Spodziewacie się jakichś problemów z zezwoleniem na przemarsz? SN: Nie jest to tak naprawdę zezwolenie, raczej my informujemy władze o planowanym przemarszu. Nie mieliśmy z tym w zeszłych latach problemów, urzędnicy oraz policja, z którymi zawsze spotykamy się przed rozpoczęciem festiwalu byli bardzo przychylni i pomocni. MK: Władze miasta są zapraszane na Marsz? SN: Tak, oczywiście. Prezydent miasta był zapraszany dwukrotnie. Za pierwszym razem nie było go w Krakowie, takie przynajmniej było oficjalne wytłumaczenie UM. Szczerze mówiąc, nie chcemy robić z tego wydarzenia nie wiadomo jak wielkiego marszu gwiazd, zależy nam głównie na mieszkankach i mieszkańcach Krakowa. Jednak mam nadzieję, że pojawi się ktoś z lokalnych polityków lewicy oraz innych przyjaznych naszemu środowisku. MK: Czyli Prezydenta Majchrowskiego nie ma się co spodziewać? Znowu wyjedzie? SN: Nie wiemy. Ale zaproszenie otrzyma na pewno. MK: Marsz króluje w mediach jako najważniejsze wydarzenie Festiwalu. Czemu tak się dzieje? Fundacja mało się stara, czy pozostałe wydarzenia są mało interesujące? SN: Prawda jest taka, że media w dużej mierze są zainteresowane potencjalną rozróbą, tym, co pójdzie nie tak. To one głównie nakręcają tę spiralę, wystarczy przypomnieć nagłówki gazet z ubiegłego roku: "Czy dojdzie do konfrontacji?", "Spotkanie dwóch marszów- może być gorąco". Media same ustawiają ten konflikt, który jest trochę wirtualny, bo nasza fundacja nie wydała nikomu żadnej wojny. MK: Ile kosztuje organizacja takiego 4-dniowego festiwalu? SN: Maksymalnie 30 000 PN, w tym roku nieco mniej. Można powiedzieć, że to polski festiwal za belgijskie pieniądze- prawie całość środków pochodzi od belgijskich organizacji- Holebifederatie Gent oraz Het Roze Huis z Antwerpii. To zabawne, ale jeden z najmniejszych krajów w Europie dotuje jeden z najwiekszych. MK: Tegoroczna edycja Festiwalu jest jubileuszowa. Jak krótko podsumowałbyś waszą dotychczasową działalność i plany na przyszłość? SN: Przez 3 lata, gdy zaczęliśmy organizować ten Festiwal już jako fundacja, było zupełnie inaczej. Na początku to była pozytywna propaganda w niewielkim gronie, z czasem pojawiało się coraz więcej osób, coraz fajniejsi goście na imprezach festiwalowych. Teraz powoli krok po kroku będziemy odchodzić od działań społecznych- spotkań, itp., skupimy się na promowaniu bardziej sztuki queer, zajmiemy się takźe działalnością galeryjno- wystawienniczą. Mamy nadzieję, że przyciągniemy nową publiczność, także tą, która nie do końca miała coś wspólnego z LGBTQ, a zainteresuje się tematyką, którą będziemy pokazywać, MK: Nie boicie się zamknięcia w galeriach sztuki? SN: Chcemy promować sztukę radykalną, a to faktycznie oznacza, że możemy nieco zawęzić widownię, ale z drugiej strony w Polsce prawie nikt tego nie robi. Mamy kontakt z ciekawymi osobami, warto go wykorzystać.Ale to dopiero koncept do przemyślenia na przyszły Festiwal. W tym roku pozostajemy jeszcze przy starej strukturze, tylko sygnalizując nadchodzące zmiany. MK: Dziękuję za rozmowę.
Jubileuszowa, 5. edycja Festiwalu Kultura dla Tolerancji odbędzie się w Krakowie w dniach 24-27 kwietnia 2008. Jej hasłem przewodnim będzie: "Seksualność. Radykalizm. Rewolucja."
|
Zaloguj się
Kto jest teraz na IS? »
Irańskiemu gejowi grozi deportacja - podpiszmy apel o azyl
Wyślij list z poparciem Abbasa do cypryjskich władz.. Dziś rano na redakcyjną skrzynkę otrzymaliśmy wiadomość od naszego użytkownika &...(19.11.2008) Jak KPH (nie) wyda bajki o pingwinach-gejach Księgarnie muszą jeszcze poczekać.. "Polska" odtrąbiła dzisiaj plany wydania pierwszej w Polsce bajki o ho...(18.11.2008) Spokojnie na poznańskim Marszu Równości Mniej uczestników, mniej ekscesów - podsumowanie święta tolerancji.. Około 300 osób - tylu uczestników liczył tegoroczny poznański Marsz Równości, kt...(17.11.2008) |
|