Przynajmniej od dwóch lat wiadomo, że jeśli w Polsce dzieje się coś ciekawego w temacie gejowsko-lesbijskim to przede wszystkim na rynku książkowym. Mamy do czynienia z sytuacją wcześniej niespotykaną: w ciągu miesiąca ukazało się pięć książek niezmiernie ważnych dla środowiska LGBT. Ważnych nie tylko z powodu swojej różnorodności, ale także zwracających uwagę na istnienie gejów i lesbijek jako społeczności. Dlatego właśnie tym razem postanowiliśmy nie ograniczać się jedynie do napisania recenzji, ale także zaprezentować samych autorów i porozmawiać z nimi, nie tylko na temat książek. (Krzysztof Tomasik) - "Berek" zaczyna się od seksu, więc my też zacznijmy od seksu. - Pisanie tych scen sprawiało mi wielką przyjemność - także intelektualną. Był to przy okazji mój nie tylko gejowski, ale także pisarski coming out - w moich wcześniejszych książkach bardziej się cenzurowałem. "Berek" mnie wyzwolił. - Kazimiera Szczuka napisała o Tobie w "Wysokich obcasach": "Autor przejawia spory talent do pisania pornografii, nie tylko gejowskiej." - To moim zdaniem ogromny komplement. Bardzo lubię pornografię. Dobra, porządna pornografia jest moim zdaniem więcej warta niż średnie, wysilone dzieło sztuki. Dostarcza więcej emocji, budzi większe zainteresowanie i daje więcej przyjemności! Ale czy "momenty" w "Berku" są pornografią? Nie wydaje mi się. To po prostu realizm seksualny. - Rozmawiamy dwa tygodnie po premierze "Berka". Możesz już powiedzieć coś o tym, jak książka jest odbierana? - Wszelkie nasze, czyli moje i Tomka (Raczka, wydawcy "Berka" i partnera Marcina Szczygielskiego - przyp. MK), przewidywania, zarówno, jeśli chodzi o nasz coming out jak i o moją książkę, okazały się nietrafione. Pisząc "Berka" chciałem stworzyć pastisz lekkich powieści, który miał gejom poprawiać samopoczucie a niegejom - dawać do myślenia. Tymczasem okazało się, że książka jest przyjmowana podobnie przez wszystkich czytelników, bez względu na ich orientację. Na spotkania promocyjne przychodzą bardzo różni ludzie. W katowickim centrum handlowym pojawił się pewien chłopak o niepokojącym spojrzeniu, czekałem tylko, aż się odezwie i zmiesza mnie z błotem. A on po spotkaniu spokojnie poprosił o autograf dla swojej dziewczyny. Inny natomiast z autentycznym wzruszeniem opowiadał, jakie wrażenie zrobiła na nim scena spotkania Pawła z Wojtkiem. Z zaciekawieniem czekałem na spotkanie z Kazimierą Szczuką (w programie "Wydanie drugie poprawione"). Szykując się na jej ataki, przygotowałem sobie kilka celnych ripost. Tymczasem podczas nagrania Szczuka zaskoczyła mnie tym, że nie tylko chwaliła "Berka", ale nawet cytowała z pamięci fragmenty książki. Codziennie dostaję mejle od czytelników - w przypadku poprzednich książek, choć też sprzedawały się w wysokich nakładach, czegoś takiego nie było. Piszą głównie geje. Analizują i wypytują czasem bardzo szczegółowo. Na wszystkie listy odpowiadam. - Jak widzisz "Berka" w szufladce z napisem "literatura gejowska"? - Polska literatura gejowska opowiadała dotąd o bardzo specyficznych środowiskach. "Berek" konfrontuje wielkomiejskiego geja z rzeczywistością, która w przypadku jego bohatera Pawła oznacza m.in. sąsiadkę Annę - "moherówę", a rzeczywistość - Annę - z gejem. Poza tym, podobnie jak inne moje książki, " Berka" napisałem lekkim, potoczystym językiem i starałem się, aby opowiadana historia była ciekawa - na tle obecnie lansowanej literatury te cechy stają się zbrodnią, prowokującą próby zdyskredytowania książki przez "autorytety". Ale jednocześnie, dzięki tym właśnie cechom, zarówno w szufladce "literatura gejowska", jak tej z napisem "literatura piękna" czuję się bezpiecznie, a moja pozycja jest niezagrożona, bo czytelnicy - odwrotnie niż recenzenci literaccy - zawsze będą szukali książek, których czytanie jest po prostu przygodą i przyjemnością. Mam tego wymierne dowody, bo "Berka" musieliśmy już dwukrotnie dodrukowywać, a jego nakład przekroczył do tej pory 10 000 egzemplarzy. - Dlaczego tak optymistycznie patrzysz na konfrontację geja z "moherówą"? Niektórzy widzą w tym naiwność. - Chciałem napisać książkę, która mogłaby się stać podstawą dialogu. Anna może sobie być dewotką, ale musi przyjąć do wiadomości istnienie geja Pawła, a Paweł powinien uświadomić sobie, że moherowa Anna ma prawo do swoich przekonań i że w gruncie rzeczy jest zagubioną, potwornie samotną i nieszczęśliwą osobą. Optymizm był mi potrzebny, jako uniwersalna platforma przekazu, działająca na wszystkich bez wyjątku czytelników. Zawsze zależało mi na tym, aby pisać książki, które trafią do szerokiego grona ludzi, bez względu na ich erudycję i wrażliwość - czytelnik może je odbierać na poziomie czystej rozrywki, ale jeśli zada sobie trochę trudu, odszuka w historii drugie, trzecie i dziesiąte dno. Wspaniale potrafi robić to Margaret Atwood, której książki są najbliższe mojemu ideałowi doskonałej literatury. Zresztą głęboko wierzę w możliwość pojednania geja i "moherówy" na ludzkim poziomie. Większość ludzi, podobnie jak bohaterowie "Berka", zamyka się w swoich światach, ale niekiedy można przebić te szczelne kapsuły, w których żyją i zmusić ich do myślenia. Wtedy dzieje się coś dobrego - Paweł żyje w "szczelnej kapsule" i stąd m.in. jego zainteresowanie science-fiction? - Właśnie! Poza tym, pasowało mi to, bo nie chciałem stworzyć wizerunku stereotypowego geja, który uwielbiałby metki Dolce&Gabbana i piosenki Kylie Minogue. Pewne stereotypy jednak były mi potrzebne, aby przekaz książki był uniwersalny. Niektórzy nie zauważają, że każdy stereotyp w "Berku" ma istotny "twist", i że jest to po prostu zabawa archetypami, a nie powielanie klisz. - W "Berku" pojawia się też HIV - wirus, którego związki ze światem gejów, były już wielokrotnie poruszane - choćby w filmie "Filadelfia" czy w serialu/spektaklu "Anioły w Ameryce".) - Był też film "Wczesny przymrozek" z Aidanem Quinnem czy "It's my party" z Eric'em Robertsem. Ale to wszystko są dość stare rzeczy, prezentujące stan medycznej wiedzy na temat HIV sprzed wielu lat - niejako archiwalne. W XXI wieku AIDS nie jest już wyrokiem, tylko groźną, przewlekłą chorobą. Staram się pokazać w "Berku", że gdy masz HIV, twoje życie się diametralnie zmienia, ale to nie jest jego koniec. Poza tym irytuje mnie, że temat HIV został nierozerwalnie połączony z gejami w sztuce - funkcjonuje jako podstawowe narzędzie emocjonalnego szantażu heteroseksualnego widza: "polub geja, zobacz, jaki biedny". Dlatego w "Berku" to nie zakażenie wirusem ma wywołać sympatię widza do Pawła, ale on sam. - Zresztą pokazujesz, że życie nie kończy się wraz z HIV - Paweł poznaje Wojtka. - Wojtek jest projekcją mojego idealnego faceta - starszy, pełen pasji i zainteresowań, odnoszący sukcesy na tym polu, które zna i lubi, spokojny, solidny. Zawsze takiego faceta szukałem i takiego faceta znalazłem w Tomku. Przez te nasze 15 lat wspierał mnie i zachęcał do poszukiwania środków wyrazu. Gdy zacząłem pisać pierwszą książkę dopingował mnie cały czas i nie dopuszczał, żebym zwątpił w sens czy jakość mojej pracy. Dzięki niemu odkryłem, że moim powołaniem jest pisanie - wiem, że chciałbym to robić w przyszłości, bo daje mi to poczucie samorealizacji. - Szczególnie sugestywne są w "Berku" retrospekcje. Opisując licealne czasy Pawła i jego pierwsze rozterki seksualno-uczuciowe musiałeś chyba czerpać z własnych doświadczeń? - Pewnie, chociaż nie dosłownie. To są różne odpryski z mojej wczesnej młodości. W liceum byłem zakochany w dwóch chłopakach. Jeden był w klasie mat/fiz, co według mnie równało się byciu hetero a drugi chyba był gejem. Ale paradoksalnie do "chyba geja" nigdy nie udało mi się zbliżyć, za to z kolegą z mat/fiz wylądowałem w łóżku. Ale to było już w późnych czasach liceum. Wcześniej, gdy miałem 13-14 lat i chodziłem do ostatnich klas podstawówki, często udawało mi się nakłonić kumpli z klasy do zawodów w masturbacji. Działo się to w szatni przed lub po wuefie. Konkurencje były dwie: kto szybciej dojdzie i kto najdalej strzeli. Na ogół wygrywałem, bo z wiadomych względów byłem najbardziej zaangażowany w te rozgrywki. Rozmawiał: Mariusz Kurc Prenumerata (6 numerów) kosztuje tylko 48 zł. Co dwa miesiące otrzymasz "Replikę" prosto do domu. Wpłat na prenumeratę należy dokonywać na: Kampania Przeciw Homofobii, numer konta: 35 2130 0004 2001 0344 2274 0001, z dopiskiem: Replika - prenumerata (darowizna) oraz podaniem dokładnego adresu do przesyłania magazynu. Redakcja portalu innastrona.pl dziękuje za udostępnienie materiału.
|
Zaloguj się
Kto jest teraz na IS? »
"Chcieć to se możesz" czyli PARADA W REALU
Zaproszenie na Forum Paradowe.. "<em>W czasach pokoju potrzeba chleba i igrzysk. Niech kolorowa parad...(20.11.2008) Kłótnia o gejów w katalogu IKEI Meble promujące homoseksualizm?.. Ian i Steve - para gejów, jedna z 12 rodzin sportretowana w kwartalnym dodatku I...(20.11.2008) Irańskiemu gejowi grozi deportacja - podpiszmy apel o azyl Wyślij list z poparciem Abbasa do cypryjskich władz.. Dziś rano na redakcyjną skrzynkę otrzymaliśmy wiadomość od naszego użytkownika &...(19.11.2008) |
|