- Marcin Pietras1 -
Szalony tydzień filmowy dobiegł końca, Berlin posprzątał po serii przyjęć, gali, uroczystości. Nagrody dla filmów o tematyce queer, TEDDY, wręczone zostały w tym roku najwcześniej, podczas ceremonii w berlińskim Haus der Kulturen der Welt, w wieczór walentynkowy. Cóż za przemiły zbieg okoliczności, nawet jeśli wymuszony realiami telewizyjnych transmisji!
Jako że o tym wydarzeniu media w Polsce zapewne zwyczajowo - po raz 22 w historii tej nagrody - pomilczą (no, może Pudelki trochę poszczekają), oto garść miarodajnych informacji o przebiegu tegorocznego konkursu: Desperately Seeking Madonna Sekcja Panorama, której częścią od lat jest TEDDY, zakwalifikowała w tym roku do walki o queerowe nagrody 9 filmów fabularnych, 12 dokumentalnych i 15 krótkometrażówek. Poza konkursem na festiwalu pokazano mniej więcej drugie tyle. Na liście nie znalazło się wznowienie klasyka gejowskiego kina, wstrząsający "Living End" w reżyserii Gregga Araki z 1992 r., czy chociażby wyczekiwany debiut Madonny, "Filth and Wisdom". W tym ostatnim przypadku o tyle zasadnie, że o wiele większym wydarzeniem stało się pojawienie gwiazdy na czerwonym dywanie, niż jej filmu w programie. Najwytrwalszym wielbicielom pozostało na pocieszenie ściganie idolki na konferencjach prasowych i przyjęciach, na które wejściówki zyskiwały w związku z tym wolnorynkową cenę 400 Euro. Mimo słabości do gejowskiej ikony oraz stosownych uprawnień, międzynarodowe TEDDY Jury, składające się z 8 przedstawicieli festiwali oraz twórców filmowych, nie zdecydowało się na włączenie filmu Madonny do rywalizacji, więcej nawet: z czasem wykluczyło kilka kolejnych. Podczas pięciu dni nieprzerwanych projekcji skupiło się za to na analizie dwóch głównych wątków, dominujących w przekazie przedstawionych filmów. Temat nr 1: Gej w Islamie a ściślej rzecz biorąc dramatyczne losy i tragiczna sytuacja osób homo- i transseksualnych w krajach islamskich. Podjęty z różnych perspektyw - zarówno emigrantów, jak i ludzi żyjących Iranie, Turcji, Egipcie, a także z różnym podejściem do tematu - od poważnej, czysto reportażowej tonacji wywiadów prosto do kamery ("Be Like Others", "The Othes Side of Istanbul" czy "Jihad for Love"), po dyskretne drugie dno z pozoru lżejszej opowieści o kobiecej piłce nożnej ("Football undercover"). Nad wszystkimi obrazami ciąży widmo represji, zniewolenia, bezwzględnego prawa religijnego, które - jak pokazują najmocniejsze przykłady - pod groźbą kary śmierci zmusza gejów do zmiany płci, jako że paradoksalnie akurat transseksualizm, jako boża pomyłka, uznawany jest za naturalny. Temat nr 2: Płeć czy nie płeć, oto jest pytanie... Problematyka szeroko pojętej płci nie tylko u transseksualistów, ale w ogóle jako zjawiska kulturowego, obecna była silnie we wspomnianych już dokumentach, ale także w filmach długometrażowych: zwycięskiej "Królowej Raqueli", tajwańskim "Drifting Flowers", niemieckim "Lostage", czy włoskim "Corazones de mujer". Najsubtelniejszy wyraz i reprezentację znalazł gender w przepysznych, rozgrywających się w świecie insektów jednominutówkach "Green Porno", przeznaczonych na telefony komórkowe, autorstwa oraz w wykonaniu Isabellu Rossellini. Geniusze i narwańcy: sylwetki prawdziwe Za trzeci, nie tak dominujący nurt, uznać należy szereg interesujących dokumentów o homoseksualnych postaciach ze świata kultury: od wyróżnionego "Dereka", epitafium na cześć genialnego reżysera Dereka Jarmana - onirycznej etiudy, zmontowanej z wywiadu-rzeki przez jego najbliższych przyjaciół; poprzez równie hagiograficzny portret szalonej pary brytyjskich fotografików ("With Gilbert and George"), aż po sylwetki artystów mniej znanych, ale przez to tym bardziej wartych przybliżenia: genialnego muzyka amerykańskiego, Arthura Russela ("Wild Combination"), oraz satyryka Pietera-Dirka Uysa ("Darling!"), najbardziej znanej białej kobiety w RPA, uwielbianej przez tłumy, Mandelę i biskupa Tutu. Z ziemi włoskiej do Moskwy Z polskiej perspektywy najbardziej interesująco wypadły inne dokumenty: "Nagle, zeszłej zimy" ("Improvvisamente l'inverno scorso") autorstwa więcej niż zawodowej pary ślicznych dziennikarzy, którzy z czułą ironią rejestrują przebieg prac nad ustawą o związkach partnerskich we włoskim parlamencie; oraz niemiecki "East/West - Sex & Politics", relacjonującego kulisy ostatnich prób paradowania gejów i lesbijek w Moskwie. Jednocześnie oba wpisują się w nurt opowieści o dominacji kościołów różnej maści nad życiem publicznym, uświadamiając zaskakującą nieco prawdę, że nawet w krajach zachodnioeuropejskich sytuacja wygląda bardziej dramatycznie, niż w Polsce. O Rosji nie wspominając, przynajmniej w życiu publicznym, bo w szaleństwach nocnych zabaw jeszcze dużo pozostało nam do nadrobienia. Więcej kina w kinie! Za najsłabszy punkt przeglądu uznać należy brak filmów fabularnych, nie tylko mizernie reprezentowanych ilościowo, ale także prezentujących niekoniecznie najwyższy poziom. Wspomniany wcześniej film drogi "Corazones de mujer" o ciekawej fabule, raził poziomem realizacji; najnowszy film hołubionego w Berlinie Bruce'a LaBruce'a o seksownym zombie, angażującym się w Berlinie w produkcję porno ("Otto"), nie usatysfakcjonował nawet niektórych najzagorzalszych wyznawców. Gwoli przyzwoitości dodać należy, że młody i seksowny odtwórca roli tytułowej o niebo lepiej prezentuje się bez upiornego makijażu. Amerykański "Dream boy" mimo urody zdjęć i wzruszającej historii nużył i w połowie rozpadł się na ckliwe kawałki, japoński "Hatsu-koi" także uznano za niewystarczająco profesjonalny. Eksperymentalny "One Hand On Open" odstręczał monotonią eksperymentów formalnych, i po obiecującej czołówce zmusił publiczność do prawdziwego eksodusu. Z nieco niejasnych przyczyn przepadł najnowszy film ubiegłorocznej zwyciężczyni, Zero Chou, "Drifting Flowers", emocjonalna mozaika ludzkich losów damsko-damskich i rodzinnych. Na placu boju została niepowtarzalna królowa Raquela ("The Amazing Truth About Queen Raquela"), chick with dick po przejściach, o niekoniecznie złotym sercu, za to niepowtarzalnym głosie. Zaskoczenie twórców filmu podczas gali łatwo wyjaśnić zważywszy, że sami uznają go za inscenizowany dokument, zwyciężyli zaś w kategorii filmu fabularnego. Co już mówi wystarczająco dużo o poziomie konkursu. Krótko, nie zawsze treściwie Chwilę wytchnienia zapewniły za to krótkometrażówki, których tak brakowało jurorom w ubiegłym roku. Mniej lub bardziej dojrzałe, niektóre eksperymentalne, w większości bardzo zabawne, podejmujące bogaty zakres tematów - od minidokumentu o rosyjskich lesbijkach ("B theme"), poprzez instalacje, anegdoty i zgrywę ("Ta", "Shooting Geronimo", "Chief Miss Eagle Trilogy"), etiudy poetyckie ("Decoupage", "Bonne mere") aż po pełnowymiarowe, acz niedługie opowieści fabularne ("Traces", "Kompisar", "Cafe com Leite"). Ostatecznie niemal jednogłośnie nagrodzono brazylijski filmik dwójki młodocianych filmowców, "Ta", głównie dzięki zaskoczeniu pełnią opowieści, przedstawionej w zaledwie czterech minut, z udziałem 2 chłopców w toalecie, dwóch kresek narkotyku i 2 nieudanych prób uzyskania pobudzenia seksualnego. Prostota skutecznego afrodyzjaku okazała się mimo wszystko zaskakująca, a przynajmniej od momentu wręczenia nagrody, także obaj autorzy zyskali miłość publiczności swą bezpretensjonalnością. And the winner is... Wybór w kategoriach długometrażowych, acz nie pozbawiony kontrowersji, był dość oczywisty, choć niekoniecznie przewidywalny. Jako że część 'czarnych koni' zawiodła, jury postawiło na filmy najbardziej zaskakujące. W kategorii fabuły nagroda powędrowała do twórców "Amazing Truth About Queen Raquela", między innymi za żonglowanie uczuciami widza, do pewnego momentu niepewnego, czy ogląda autentyczny zapis wydarzeń. Zaskakiwały także pokrętne lecz prawdziwe losy bohaterki, która w trakcie opowieści ląduje np. w islandzkiej fabryce ryb - któż by się spodziewał takiego obrotu społecznego awansu transseksualisty z Filipin, marzącego o zakupach w Paryżu? Opowieść, pełna humoru i ciepła, każe jednak zastanowić się także nad tragicznym wymiarem reinscenizowanych wydarzeń. Wśród dokumentów bezapelacyjnie (także u publiczności) zwyciężył "Football undercover" - historia dwóch muzułmańskich drużyn kobiecej piłki nożnej: niemieckiej i irańskiej, które postanowiły rozegrać wspólny mecz towarzyski. Perypetie z biurokracją, finansami, starania o zgodę islamskich władz na międzynarodowe spotkanie, stanowią główną treść filmu, nakręconego w lekkim, niemal humorystycznym tonie. Przesłanie filmu widoczne jest między wierszami, w drobnych scenach, gdy kobiety napominane są o swoich obowiązkach, o moralności, gdy wreszcie dochodzi do krótkiego, prawdziwie międzyludzkiego uścisku dłoni sportowych rywalek. Ten bardzo filmowy dokument, wyciskający łzy z oczu publiki i jurorów, omal nie został wycofany z konkursu przez twórców, którzy najwyraźniej nie do końca plasowali go w nawet szeroko rozumianej kategorii queer. Szczęśliwie widzowie byli odmiennego zdania... Ku przestrodze, ku pamięci, ku rozrywce Nagrodę specjalną TEDDY Jury (jak również nagrodę berlińskiego magazynu "Siegesäule") otrzymał dokument "Be Like Others", zgłębiający powszechną praktykę zmiany płci wśród irańskich gejów. Zabieg, traktowany jako oczywistość wobec wiszącego nad homoseksualistami widma kary śmierci, z pozoru rozwiązuje ich problemy. Już pierwsze kilka minut pokazuje, w jaką pułapkę zostali złapani - deklarując swoją gotowość do ingerencji chirurgicznej, wydają się nie dostrzegać, że w gruncie rzeczy wyrzekają się swojego ja. Jednak pod koniec seansu nie sposób podtrzymać złudzenia. Wstrząsające wrażenie pozostawia także biurokratyczna maszyna lekarsko-urzędnicza, stworzona do obsługi tego procesu. Nagrody specjalne TEDDY (nie przyznawane przez jury) otrzymała także ekipa filmu "Derek" (z obecną na gali Tildą Swinton na czele) oraz homoseksualna para wieloletnich krytyków filmowych z Niemiec, Hans Stempel i Martin Ripkens. Podczas gali znaleziono także chwilę czasu na dyskusję o życiowych dylematach wierzących gejów-muzułmanów, z udziałem twórców najbardziej chyba przegranego, wyrazistego dokumentu na ten temat, "Jihad for Love". Całość przeplatana była występami artystycznymi, m.in. w wykonaniu Pietera-Dirka Uysa jako nieśmiertelnej bojowniczki uciśnionych, Evity Bezuidenhout, tenora Edisona Cordeiro czy półnagich młodzieńców, wykonujących zmysłowe akrobacje na specjalnie ustawionych słupach, materacach, czy wreszcie - w misce wody. Godzinny skrót uroczystości pokazany został przez telewizję Arte dzień później, fragmenty programu dostępne są na stronie TEDDY'ego: http://www.teddyaward.tv/2008/index2.asp?KategorieID=1058&InhaltID=1870 Nie trzeba chyba dodawać, że po części oficjalnej wszyscy ruszyli do przedniej zabawy na dwóch parkietach, która z różnym natężeniem trwała do białego rana. Ale mnogość wszelkich imprez, wyprawianych na cześć oraz przez samych filmowców to temat na oddzielne wynurzenia, które jeśli już, to pojawią się zupełnie gdzie indziej :-D
1Marcin Pietras był polskim przedstawicielem w jury tegorocznego festiwalu.
|
Zaloguj się
Kto jest teraz na IS? »
"Chcieć to se możesz" czyli PARADA W REALU
Zaproszenie na Forum Paradowe.. "<em>W czasach pokoju potrzeba chleba i igrzysk. Niech kolorowa parad...(20.11.2008) Kłótnia o gejów w katalogu IKEI Meble promujące homoseksualizm?.. Ian i Steve - para gejów, jedna z 12 rodzin sportretowana w kwartalnym dodatku I...(20.11.2008) Irańskiemu gejowi grozi deportacja - podpiszmy apel o azyl Wyślij list z poparciem Abbasa do cypryjskich władz.. Dziś rano na redakcyjną skrzynkę otrzymaliśmy wiadomość od naszego użytkownika &...(19.11.2008) |
|