- Janusz Marchwiński - ![]() Pamiętam doskonale Hiszpanię z czasów dyktatorskiej władzy generała Franco. Bieda i zacofanie hiszpańskiej prowincji nasuwało wiele analogii z Polską. Odwiedzałem potem ten kraj wiele razy i podziwiałem dynamikę jego rozwoju i wzrost stopy życiowej. W sensie obyczajowym jednak, była to ciągle ta sama Hiszpania. Jej przywódcy trwali w ścisłym sojuszu z Kościołem katolickim, który przez dziesięciolecia wspierał faszystowską dyktaturę. Podobnie jak w Polsce uważano, że najwyższym i jedynym priorytetem jest gospodarka, a na wszystko inne przyjdzie czas, lub załatwi się samo. Zapatero był innego zdania. W ciągu zaledwie czterech lat w Hiszpanii dokonała się prawdziwa rewolucja. Socjaliści zrównali w prawach mniejszości seksualne i bardzo wyraźnymi gestami zademonstrowali niezależność od hierarchii kościelnej. Polityka Zapatero była ostro krytykowana przez opozycję. Z pewnością w wielu punktach krytyka ta jest uzasadniona. Jednak wynik wyborów pokazał jasno, że większość społeczeństwa życzy sobie kontynuacji reform. W najbliższych miesiącach oczekiwać można zaostrzenia konfrontacyjnego kursu Kościoła, który posunął sią nawet do organizowania ulicznych demonstracji w obronie tak zwanych "wartości". Największym i bezcennym atutem Zapatero jest jego odwaga i bezkompromisowość. Jest on najwyraźniej zdania, że gospodarka jest bardzo ważna, ale że nowoczesne społeczeństwo ma o wiele szersze aspiracje i że nie sposób zamykać oczu na postęp, jaki dokonuje się w sferze obyczajowej - a który jest tak nienawistny dla obrońców mitów. Zapatero zdecydował że trzeba wreszcie otworzyć okno i wpuścić trochę świeżego powietrza do kraju, który - jeszcze niedawno - chlubił się, że "90 % społeczeństwa to katolicy". Okazało się, że to nieprawda. Społeczeństwo Hiszpanii jest podzielone i wynik wyborów pokazuje to wyraźnie Ludzie młodsi pragną radykalnych zmian i postępu, tolerancji i wolności. Inni albo tkwią po uszy w okopach św. Trójcy, albo obawiają się zmian zbyt radykalnych. Sądzę, że w Polsce sytuacja jest podobna. Gdyby Polacy mieli możliwość wyboru - wybraliby Zapatero. Być może w Polsce nie byłoby jeszcze tak wielkiego poparcia dla prawnego uznania związków homoseksualnych, ale dla generalnej liberalizacji obyczajowej na pewno tak. Niestety - naszym politykom brak odwagi i determinacji Zapatero. Jeśli ktoś zapyta, dlaczego po triumfalnym zwycięstwie tak zwanych postkomunistów lewica utraciła w Polsce władzę i zasłużenie spadła w otchłań politycznego niebytu, mogę odpowiedzieć że - w mojej opinii - za tchórzostwo. Nie było i nie ma w szeregach polskich polityków kogoś takiego jak premier Hiszpanii, kogoś, kto odważyłby się wziąć byka za rogi i nawet kosztem popularności czy nawet kariery zaorać obyczajowy ugór, którego owocem są kuriozalne "rekolekcje" jakie politycy PO zafundowali sobie w klasztorze w Tyńcu.
|
Zaloguj się
Kto jest teraz na IS? »
"Chcieć to se możesz" czyli PARADA W REALU
Zaproszenie na Forum Paradowe.. "<em>W czasach pokoju potrzeba chleba i igrzysk. Niech kolorowa parad...(20.11.2008) Kłótnia o gejów w katalogu IKEI Meble promujące homoseksualizm?.. Ian i Steve - para gejów, jedna z 12 rodzin sportretowana w kwartalnym dodatku I...(20.11.2008) Irańskiemu gejowi grozi deportacja - podpiszmy apel o azyl Wyślij list z poparciem Abbasa do cypryjskich władz.. Dziś rano na redakcyjną skrzynkę otrzymaliśmy wiadomość od naszego użytkownika &...(19.11.2008) |
|